Himenez- koń, któremu uratowano życie

autor
  • 7 lat ago

himenez13Himenez miał być koniem sportowym.. Zapowiadał się na zdolnego wierzchowca- trzyletni, zdrowy wałach, z dobrym pochodzeniem, o łagodnym charakterze. Jego historia jednak nie jest taka optymistyczna…
Himenez pochodzi z prywatnej hodowli na południu Polski. Nowy właściciel kupił go z myślą o sporcie, a na Mazowsze przywiozła konia jego przyszła trenerka.
Okazało się jednak, że koń kuleje. W poprzedniej stajni Himenez rzekomo lekko  się podbił. Został wyleczony i nadawał się do transportu oaz normalnego użytkowania. „Na oko” jednak było widać, że cierpi.
Kiedy wezwano lekarza weterynarii wszyscy byli zszokowani. Po oględzinach nogi okazało się, że to złamanie kości kopytowej z przemieszczeniem!
Wyrok: koń nigdy już nie będzie w pełni sprawny i nie nadaje się do jazdy.
Nowy właściciel zadzwonił więc do hodowli aby zwrócić Himeneza, ponieważ został oszukany. Tam usłyszał jednak, ze konia nie przyjmą. Dla nich jest już bezużyteczny, a transport jest bardzo drogi. Nakazali, więc zawieźć Himeneza do najbliższej ubojni…
Ani niedoszły właściciel, ani trenerka nie mogli pogodzić się z jego losem. Zdążyli się już zaprzyjaźnić z tym koniem. Poznali jego niezwykły, ufny charakter. Zaalarmowali więc naszą fundację z prośbą o pomoc dla Himeneza.
Wspólnymi siłami wykupiliśmy konia. Niedoszły właściciel opłacił pierwszy zabieg weterynaryjny. Noga została prześwietlona i założono zgrzewaną, ciasną podkowę, która miała unieruchomić kość. My opłaciliśmy częściowo jego wykup kwotą 1000zl i przejęliśmy Himeneza na swoje utrzymanie, opłacając dalsze leczenie.
Koń przez dwa miesiące nie wychodził z boksu. Inny rumak pewnie by oszalał z nudów, ale nie on. Hipcio, bo tak go pieszczotliwie nazywamy, jest zainteresowany całym światem, który widzi wokół siebie. Jest bardzo pogodny. Nie złości się, że nie może opuścić boksu. Nie ma w nim żadnych nerwów, ani agresji. Jest po prostu kochanym „wielkim pluszakiem”.
W ten poniedziałek minęły już dwa miesiące od zabiegu, więc powtórzyliśmy prześwietlenie i przekuliśmy podkowy. Okazało się, że z naszym Hipciem wcale nie jest tak źle!
Wystarczyło dać mu chwilę na regeneracje i noga zrosła się jak złoto. Teraz  Hipcio może już wychodzić na spacery w ręku  i delikatnie poruszać się po małym padoku. Po takiej rehabilitacji koń będzie w pełni zdrowy!
Dla nas Himenez zawsze wspaniale rokował. Ani na chwile nie zwątpiliśmy, że będzie sprawny. To przez tą jego pogodę ducha… Przede wszystkim z takim charakterem ma przed sobą świetlaną przyszłość. Może nawet pomoże innym np. chorym dzieciom?
Ma ku temu predyspozycje i na pewno sprawiłoby mu  to dużo frajdy. On po prostu kocha ludzi. A my kochamy jego i cieszymy się, że mogliśmy mu pomoc.
W trakcie rehabilitacji zaczynamy już poszukiwania odpowiedniego domu dla naszego pupila. Jeśli szukacie czworonożnego towarzysza piszcie i dzwońcie do nas! Możecie także pomoc Hipciowi obejmując go opieką wirtualną, z której pieniądze przeznaczymy na jego utrzymanie i leczenie.

Kategorie:
Aktualności