Uratowaliśmy Adelkę!

autor
  • 2 lata ago

Adela jest już pod naszą opieką. Czekamy na wizytę weterynarza, żeby została zdiagnozowana. Mamy nadzieję, że jej problemy zdrowotne nie są tak poważne. Musimy jej teraz zapewnić dobrą opiekę. Chwilowo zostanie w zaprzyjaźnionej stajni, gdzie będzie ją mogła poobserwować behawiorystka. Bardzo dziękujemy za serce, które okazujecie za każdym razem ratując z nami konie!

Adela jest niespokojna. Nie potrafi ustać w miejscu. Kręci się w boksie, nie patrzy w obiektyw. Aparat nie może złapać ostrości. Nie wie jak ważna jest dla niej ta chwila – to zdjęcie ma uratować jej życie! Zobaczy je wiele osób, od których zależy powodzenie akcji. Gdyby wiedziała – pewnie pozowałaby jak wytrawna modelka.

 Konie czują strach intuicyjnie. Reagują niepokojem, nadmiernym pobudzeniem. Ale dopiero kiedy zamykają za nimi bramę rzeźni, kiedy słyszą rżenie zabijanych zwierząt, wpadają w prawdziwą panikę. Wtedy rozpoczyna się horror – nie ma już ratunku. Na konie, które walczą do końca też mają swoje sposoby. Zza zamkniętej bramy rzeźni jeszcze nikt nigdy nie uciekł…

 Tam każda końska historia życia kończy się tak samo. Historia Adeli nie musi się tak skończyć. Ma dopiero 9 lat. Niestety ostatnie lata nie były dla niej najlepsze. Przechodziła z rąk do rąk. Zaczęła chorować, a chory koń często zmienia właścicieli. Tu jeżdżono na niej wierzchem, tam zaprzęgano do wozu. W końcu trafiła do szkółki jeździeckiej. Kiedy poszła do pracy okazało się, że jej kręgosłup jest przeciążony i nie wytrzymuje tylu godzin pod siodłem. Lekarz weterynarii zalecił półroczny odpoczynek. Ale w szkółkach nie ma urlopów dla koni. Albo na siebie zarabiają, albo wzywa się handlarza i ten wywozi je do rzeźni.

Skoro Adela nie może pracować, powinna szykować się do drogi. Nie ma sensu szukać na nią kupca – to strata czasu. Szybko i sprawnie sprawę załatwi handlarz. Jeśli przyłączycie się do naszej akcji, wcale nie musi się to tak skończyć. U nas Adela dostanie urlop od jazd, będzie mogła spokojnie wrócić do formy. Wystarczy, że do 20 grudnia zdobędziemy 2800 złotych. Tyle chce za nią właściciel i tyle zgodził się poczekać. Prosimy, i tym razem bądźcie z nami!

Liczy się każda, nawet najmniejsza pomoc! Prosimy o wpłaty na konto :

73203000451110000002558330

23203000451110000002558260

Więcej informacji można znaleźć pod numerami telefonów:

biuro 22 349 97 74

Iwona 797 649 508

Dominika 797 649 509

 

Kategorie:
Aktualności