Uratowano od śmierci trzynaście koni – nadal walczymy o ich życie!

autor
  • 6 lat ago

Po prawie 10-godzinnej kontroli gospodarstwa w Cholewach gm. Błonie Fundacji Viva! i „Pogotowiu dla Zwierząt” udało się uratować trzynaście koni. Zwierzęta były w wychudzone, zawszone, z urazami kończyn znalazły się już w bezpiecznych miejscach.

Od kilku lat miejscowe władze gminy Błonie i Powiatowego Inspektoratu Weterynarii otrzymywały sygnały o tragicznym stanie zwierząt i wielu przypadkach ich głodzenia, na skutek którego konie padały. Do tej pory nie udawało się poprawić losu zwierząt, ich właściciel odmawiał przyjęcia pomocy, coraz częściej pojawiały się informacje o martwych koniach na jego posesji a działania służb powołanych do kontrolowania przepisów ochrony zwierząt nie przynosiły skutku.

W minioną sobotę w godzinach przedpołudniowych rozpoczęła się interwencja, która miała na celu uratowanie jak największej liczby zwierząt. Świadkowie twierdzą, iż hodowca pokazał, że nie sprawuje należytej opieki nad zwierzętami co powoduje ich ogromne cierpienie, w wielu przypadkach śmierć. Konie z głodu miały jeść korę drzew i deski, z których wykonana jest prowizoryczna stajnia.

Na terenie posesji utrzymywano 20 koni.  Zwierzęta były w kondycji głodowej. Potwierdzili to nie tylko inspektorzy „Pogotowia dla Zwierząt” i Fundacji „Viva” ale także dwaj lekarze weterynarii, którzy na zlecenie organizacji pro zwierzęcych ocenili dokładnie stan zwierząt. Opinię na temat warunków jakie panują w gospodarstwie wyda także biegły sądowy od dobrostanu zwierząt również poproszony o opinię przez organizacje.

Inspektorzy ds. ochrony zwierząt nie mogli wejść na teren gospodarstwa mimo, iż to oni zgłosili zawiadomienie o przestępstwie i żądali asysty od policji aby oględziny przebiegły bezpiecznie… Oficer dyżurny policji z Błonia poinformował, iż na teren posesji zabrania organizacjom wchodzić Powiatowy Lekarz Weterynarii. Pomogła dopiero interwencja w prokuraturze.

– Zwierzęta, które zastano na miejscu były w złej kondycji. Były zawszawione. Stan zwierząt zmusił nas do natychmiastowego odbioru większości, ich dalsze przebywanie u właściciela zagrażało ich życiu – czego dowodem jest kilkudniowa agonia i śmierć klaczy sprzed dwóch dni i wiele podobnych przypadków na przestrzeni ostatnich lat. Wraz z lekarzem weterynarii dokonywałem oględzin wszystkich zwierząt, dla wielu z nich pomoc nadeszła w ostatniej chwili – mówi Grzegorz Bielawski z „Pogotowia dla Zwierząt”. Mowa tu choćby o klaczy, która pokładała się na łące. Okazało się,  iż zaczyna się akcja porodowa i klacz wymaga natychmiastowej pomocy lekarskiej. Zwierzę było wygłodzone, chude, nie miało siły wstać. Lekarze podali płyny wzmacniające, antybiotyki.

Stan zwierzęcia był tragiczny, matka i dziecko miały niewielkie szanse na przeżycie. Dzięki kilkugodzinnej walce lekarzy weterynarii klacz udało się uratować. Źrebak urodził się za wcześnie a matka była zbyt słaba by się nim zajmować, mimo podjęcia akcji ratunkowej nie przeżył.

Właściciel dobrowolnie wydał konie – nie sprawiał problemów. Wiedział, że organizacje pomogą w leczeniu zwierząt – wspólnie wybrano więc kilkanaście koni w najgorszym stanie.

Podczas oględzin terenu i stajni potwierdzono większość zarzutów stawianych wcześniej właścicielowi.  – Zwierzęta nie miały dostępu do wody,  nie było odpowiednich zapasów pożywienia. Wiele koni posiadało zwyrodnienia, blokujące się stawy kolanowe, miękkie pęciny, zanik mięśni.

Wszystkie konie były maksymalnie wychudzone. Jest to wynik niedożywienia i długotrwałego głodu – mówi Krystyna Kukawska, inspektor ds. koni w „Pogotowiu dla Zwierząt”.

Z terenu posesji udało się zabrać 13 koni. Andrzejowi W. pozostawiono siedem koni. – Sytuacja jaką zastaliśmy trwa od lat i powtarza się każdej wiosny – po zimie konie w Cholewach są zagłodzone, dochodzi do śmierci części z nich a mimo to władze nie podejmują odpowiednich działań do których zobowiązuje je prawo. Tym razem dzięki zaangażowaniu osób prywatnych i determinacji  społecznych organizacji prozwierzęcych, sytuacja musi się zmienić.

Uratowaliśmy 13 koni, ale to nie koniec naszych działań w tej sprawie. Dziękujemy wszystkim osobom, które mimo „długiego weekendu” pomagały w organizowaniu transportu i miejsc dla koni – mówi Cezary Wyszyński z Viva! Akcja Dla Zwierząt.

Według lekarzy weterynarii, biorących udział w czynnościach, dalsze przebywanie w dotychczasowym miejscu 13 zwierząt zagrażało ich życiu i w związku z tym zostały odebrane. O dalszym losie zwierząt zadecyduje sąd.

W tej chwili odebrane konie przebywają pod stałą kontrolą, ich stan jest ciężki ale jest nadzieja, że dzięki profesjonalnej opiece ich życie zostanie ocalone. Na terenie gospodarstwa pozostało jeszcze 7 koni. Im także należy zapewnić jak najszybciej lepsze warunki utrzymania.

Osoby, które kilka dni temu zaalarmowały media i organizacje zajmujące się ochroną zwierząt – okoliczni mieszkańcy i turyści, przejeżdżający obok posesji hodowcy, nie kryli radości z faktu uratowania koni. – Sygnalizujemy problem od siedmiu lat ale do tej pory był zamiatany pod dywan, cieszymy się że większość zwierząt jest już bezpieczna, pozostałe też powinny trafić w inne miejsce – informuje Rafał Połeć, sąsiad właściciela koni.

Odebrane zwierzęta zostały rozwiezione do stajni gdzie udzielono im pierwszej pomocy, przebywają pod stała opieką weterynaryjną. Osoby, które chcą pomóc pokryć koszty utrzymania i leczenia koni z Cholew mogą wpłacić pieniądze na konto organizacji:

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt „Viva!”
11 1370 1109 0000 1706 4838 7308

„Pogotowie dla Zwierząt”
98 8951 0009 5500 7807 2000 0060

Więcej informacji:
600122176 – Krystyna Kukawska
502279920 – Cezary Wyszyński

fot. Pogotowie dla Zwierząt, Fundacja VIVA!

  

  

Kategorie:
Aktualności

Comments

  • tego wlasciciela trzeba samego zaglodzic tak jak on glodzil tych biednych koni…
    moze wtedy zrozumie ze zwierzeta tez czuja i cierpia.

    Svietlana 2 maja 2011 14:49
  • Ja pierdziele co za draństwo

    Ewa 2 maja 2011 20:44
  • Ja proszę, aby tego pana nie nazywać hodowcą,tylko oprawcą koni. O ile pamiętam, kilka lat temu była podobna akcja. Wykupiono wtedy część koni. Reszta została, i sytuacja powtórzyła się. Jak długo jeszcze? Reszta koni też powinna być bezwzględnie odebrana.

    Kaśka 7 maja 2011 09:29
  • Wredna propaganda hipokrytów. Fundacja działa dla kasy. konie to okazja do pretekstu wyciągania łapy po forsę. Sentymentalni głupcy, tyle rodzin głoduje w tym kraju a wy chcecie żywić zdychające konie.
    Wypuście je do rezerwatu, albo przeróbcie na koninę. Znowu ktoś tu próbuje być mądrzejszy od boga. „Jeden zjada drugiego”, to reguła natury. Wielu z tych którzy tu rozczulająca się nad konikiem bezmyślnie jedzą, kurczaki, wołowinę, ciasteczka z żelatyną i wiele innych śmieci nazywanych żywnością. Toś przedstawi sytuację tego człowieka i wyjaśni dlaczego nikt mu nie pomógł? Może choruje, może głoduje? A może zwariował? Myślicie że hoduje konie po to by je męczyć? Co za dureń wymyślił tak kłamliwą propagandę?
    Te kłamczuchy z Vivy?

    jacek 7 maja 2011 13:05
  • Zacznijcie zbierać dżdżownice i ślimaki z asfaltu, tyle ich ginie pod kołami samochodów po deszczu…

    a może zajmiecie się ratowaniem ludzi przed eksterminacyjną działalnością naszego rządu?

    Jak zabraknie mi na chleb – zjem te wasze konie 🙂

    jacek 7 maja 2011 13:11
  • Do Jacka : TY chyba nie rozumiesz zaistniałej sytuacji!! Ludzie sami sobie piszą swój los, wybieramy sami rząd, sami decydujemy a te zwierzęta nie!! To ludzi wybierają im „dom” , to ludzie doprowadzili do ich krzywd! Chciałbyś umierać głodując? Być pozostawionym na pastwę losu?? One czują.. mają jak ty swój rozum i uczucia! Konie to piękne i mądre zwierzęta. Zresztą więcej miłości za daną pomoc da koń niż człowiek. Za dużo życia spędziłam przy tych pięknych stworzeniach by cokolwiek innego myśleć na ten temat!

    Amanda 9 maja 2011 17:02
  • Przede wszystkim – nikt nie kazał temu panu trzymać koni. Nie stać, mógł sprzedać a zwłaszcza nie rozmnażać. Każdy kształtuje swoje życie, i nie znoszę bzdurzenia o głodnych ludziach i że wszystko tylko na ich wykarmienie. Osobiście wolałabym, żeby moje podatki wydane były na konie i inne zwierzęta, a nie na leniwych dorosłych. Od 17 lat nie jem mięsa.

    Kaśka 9 maja 2011 21:08
  • Jacek( niejaki staniszewski) to znajomek owego „hodowcy” i kochanek jego córki, stąd cała jego agresywna akcja. Nie warto zwracać uwagi na prostaka , a ‚hodowcę – sadystę należy postawić przed sądem. Szkoda, że dopiero teraz dobrano mu się do tyłka. Przez 20 lat wyłgiwał się łapówkami, ale w końcu , dzięki odwadze i determinacji ludzi dobrej woli, nieszczęsne konie mają szansę żyć w spokoju. Szkoda że tamtych kilkanaście, które zadręczył na śmierć – tego nie doczekały. Wielki szacunek dla wszystkich którzy zainicjowali i uczestniczyli w akcji ratunkowej.

    ot-to 13 maja 2011 09:43
  • http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100958,7702227,Dziewczynki__do_ktorych_slinia_sie_potwory.html?as=1&startsz=x
    A to wywiad z jego córką, znaną i doskonale zarabiającą malarką. Ciekawe dlaczego mając możliwości oboje z „Jackiem” nie pomogą „biednemu” rzekomo głodującemu ojcu? Nie wiedza co się z nim dzieje? Nie wiedzą co przez tyle lat robił z końmi? Może i nie wiedza, ale na pewno wiedza doskonale ile kosztuje jeden hektar ziemi w Cholewach….

    ot-to 13 maja 2011 09:55
  • Powiem jedno,myślę,że ludzie którzy w ten sposób postępują doczekają od losu to na co sobie zasłużyli, ktoś kto jest tak okrutny nie będzie szczęśliwy, nie można w nieskończonośc bezkarnie krzywdzic innych łącznie ze zwierzętami,bo dla wiadomości tych ludzi, dobro na świecie i tak jest większe…i wszystko co robimy w życiu obraca się w naszym kierunku,więc ten pan nie będzie szczęśliwy. Nie ma tu nic do rzeczy czy ktoś je mięso czy nie, to kwestia świadomego wyboru człowieka, ja jem mięso(nie każde),bo tak zostałam nauczona od dziecka,ale nigdy przenigdy świadomie nie skrzywdziłabym muchy. Jeśli hoduje się zwierzę,jakiekolwiek, to jest się za niego odpowiedzialnym, szanuje każde stworzenie na ziemi, ten pan nie ma o tym pojęcia. Poza tym Bóg dał człowiekowi rozum, aby z niego korzystał, zwierzę czuje i kieruje się instynktem, trzeba byc głupcem żeby nie widziec różnicy… dlatego jeśli chcemy miec zwierzę i pozbawic go wolności to dbajmy o niego!!!kon sie o nasze towarzystwo nie prosil,radził sobie sam,to człowiek odebrał mu wolnośc, to niech teraz weźmie za to odpowiedzialnośc…

    Karolina80 13 maja 2011 12:03
  • Przeczytałam artykuł o córce tego Pana i… jestem przerażona! Dziwni i STRASZNI ludzie. Każdy z nas może mieć problemy finansowe i sięgnąć dna, ale zwierzaki nie powinny za to płacić. Trzeba je wtedy po prostu oddać, a nie z egoistycznych pobudek trzymać aż padną z głodu…

    Ela 13 maja 2011 13:42
  • do jacek:
    a jak ja będę głodować to przyjdę do ciebie, zarżnę cię i też zjem, bo ty też jesteś jedynie mięso.

    Karolina 13 maja 2011 18:28
  • Elu , rzecz w tym, że „ten pan” nie ma żadnych problemów materialnych, on jedynie nie zamierza wydawać pieniędzy na karmę dla koni i ich dobrostan. To ,że sam żyje w brudzie i ruinach -jest jego własnym wyborem. Gdyby chciał, wystarczyłoby zabrać się do pracy , lub chociaż sprzedać kawałek ziemi. Proszę sprawdzić jakie są ceny za 1m kwadratowy w tej okolicy. On , jak słusznie zauważył p. Białobok, „oderwał się od rzeczywistości”.Myślę, że zaniedbał konie, bo „go zawiodły”. Świadczyć mogą o tym „nieziemskie ” ceny, których żąda za zmaltretowane, liche zwierzęta. Oczywiście jest zawiedziony, gdyż nikt mu za nie tyle nie zapłaci.

    ot-to 13 maja 2011 19:13
  • Nawiasem on sam przez ponad 20 lat gospodarowania w Cholewach , doprowadził do ruiny dom , stajnie i całe obejście. Dokładnie tak samo, jak z wzorowo prowadzonej hodowli arabów uczynił koniom obóz koncentracyjny . Poza końmi z głodu i zaniedbania zeszło tam sporo psów, kotów, drobiu i owiec.

    ot-to 13 maja 2011 19:20
  • Dobrze zarabiać i pozwalać umierać koniom z głodu,i to artystka w rodzinie.To nie tylko schiza ale fircykostwo.

    Ula 13 maja 2011 21:05
  • Tyle jest żródeł utrzymania,ludzie zajmijcie się np ogrodnictwem.Rośliny aż tak nie cierpią ludzkiej znieczulicy i braku wyobrażni jak zwierzaki.Macie grunta,wolny czas-do roboty!Ogrodnictwo teraz w cenie,jeśli się ma głowę na karku można nieżle zarobić.Oczywiscie to zajęcie nie dla leni

    Ula 13 maja 2011 21:09
  • Sadyści!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Popieprzona rodzina!!!!!!!!!!!!!

    paula 14 maja 2011 08:18
  • Witam. Dla mnie sytuacja ta jest bez komentarza. Mam nadzieje ze wobec krzywdy zwierząt lub ludzi trzeba zareagować. Chciałbym pomóc , nie jestem bogaty aczkolwiek zawsze gotowy jestem wspomóc finansowo czy też swoją interwencją te biedne zwierzaki. Pracuje w naszej zasłużonej armii i myślę że bardziej przysłużyłbym się wam jako multimilioner dając wkład. Niestety nie posiadam za wiele. Rozmawiałem o tym ze znajomymi,z kierowcom tira przewożącym konie, mówił mi że gdyby nie przewiózł „ładunku” pewnie zwolnili by go z roboty. A tu dzieci do wykarmienia. Nic nie dały moje namowy, to życie to prawo chore i żąd dyktuje ten stan rzeczy. Na pewno gdybyścię zadzwonili żę w moimi pobliżu dzieje się krzywda zwierzakom albo źle są przewożone natychmiast pospieszyłbym z pomocą.
    Jakby każdy widział krzywdę koni i reagował by należycie , los ich by się odmienił. Pozd.i życzę powodzienia.

    KAPUSNIAK 15 maja 2011 00:04
  • Nieprawdopodobna sytuacja, ja osobiście temu frajerowi przywiązała bym łeb do drzewa niech też ogryza korę z drzewa, delikatnie to piszę bo tak bym klęła jak szewc, powiem tak on sam zginie w ciężkich męczarniach , a powiem tak jak mi się uda to 2 konie z tej łapanki uratuję osobiście już wkrótce, powiem tak za małe kary za takie czyny czy to na koniach czy innych zwierzętach, łeb bym urwała gnojowi jednemu czy drugiemu
    czubkowi cholernemu. Kocham zwierzęta sama mam kilka z odzysku, są tak wierne i kochane jak nie wiem co.
    Moje marzenia się spełniają więc na pewno dam radę.

    klaudiss 16 maja 2011 14:21
  • Za małe kary dla zwyrodnialców są i tyle zwierzęta też czują
    i cierpią tak jak ludzie cholera trzeba nie mieć serca byś skur…. bez serca normalnie ludzie dla kasy zrobią wiele nawet wymordują jak będzie trzeba takie jest nasze społeczeństwo oczywiście nie całe bo co by to było gdyby było inaczej nawet nie chcę myśleć
    POZDRAWIAM WSZYSTKICH RATUJĄCYCH I POMAGAJĄCYCH, którym los zwierząt nie jest obojętny

    klaudiss 16 maja 2011 14:28
  • Kiedyś, w swej naiwności, myślałam, iż wykształcenie predysponuje do mądrości, jednak już wiem, iż nie ma to znaczenia w przypadku beznadziejnej głupoty i niedojrzałości takich ludzi jak tez pan i jego poplecznicy. Niestety w moich oczach nie zdali TESTU NA CZŁOWIECZEŃSTWO. Siedem lat monitowano, iż źle się dzieje i… nic. Bądźmy mądrzy – ratujmy konie i inne zwierzaki, które nas potrzebują, nie można być obojętnym , nie dajmy się wtłoczyć w beznadziejne okrucieństwo tych kapitalistycznych czasów. Pieniądze, które tak rządzą tym „naszym” światem zabijają wrażliwość i nas samych. Teksty o „regułach natury” sa chyba jakąś pomyłką. Przypominam, iż jesteśmy cywilizowani, więc po prostu bądźmy.
    POPIERAM ZWIĘKSZENIE KAR ZA OKRUCIEŃSTWO WOBEC ZWIERZĄT, POPIERAM DZIAŁANIA FUNDACJI I pozdrawiam wszystkich wrażliwych tego świata.

    beamir 17 maja 2011 09:53
  • hurra! Odebrano Waliszewskiemu resztę dręczonych koni!Wielki szacunek dla WSZYSTKICH, którzy przyczynili się do powodzenia całej akcji. Dzięki ich wysiłkowi,konsekwencji i determinacji w działaniu – uratowane zwierzęta trafiły do osób, które zadbają o ich zdrowie i dobro wynagradzając im lata strasznych cierpień. DZIĘKUJEMY!!!!!!!!!

    ot-to 25 maja 2011 13:21
  • Nie można uratować wszystkich koni-kłóciłoby się to z prawami natury i, patrząc na realia, nie byłoby opłacalne.

    Muszę przeznać, że jakość transportów rzeźnych poprawiła się-nie widujemy już koni ściśniętych w TIR-ach.
    Niestety, pomimo zmian warunków (kontrole, przepisy), wiele do życzenia pozostawia kultura kierowców.

    Ostatnio, wracając do domu, widziałam transport koni rzeźnych. Były poodgradzane, stały w odpowiednich odległościach, było ich chyba sześć w całym tirze.

    Niestety, w miarę pozytywne wrażenie (jeżeli można to tak nazwać) popsuło zachowanie kierowcy, który co chwila hamował ostro, nie przejmując się zwierzętami, które ledwo stały w krytycznych momentach hamowania (sytuacja nie wymuszała aż tak gwałtownej reakcji ze strony kierowcy).

    Możemy pisać o człowieczeństwie, czytać odpowiedzi, zawierające przepisy na koninę.
    Dyskusje na foru nie zmienią niczego.

    Pozostaje mieć nadzieję, że wszyscy zaczną zauważać potrzebę wykazywania pewnej kultury. To, że człowiek ma większą pojemność mózgu, nie oznacza, że ma prawo do zadawania niepotrzebnego bólu.

    Nie oczekujmy wielkich czynow. Wystarczą takie błahostki, jak wspominane dbanie o płynność jazdy, dostępność wody, czy siana.
    Są to jedynie błahostki, które nie kosztują wiele wysiłku.

    Nie zmienimy losu zwierząt, zresztą nie ma sensu zbytnio się gorączkować. Wystarczy nie zadawać niepotrzebnego bólu.

    Zupełnie inną sprawą są przypadki znęcania się nad zwierzętami (nie skupiajmy się na koniach).
    Jest to dobrowolne barbarzyństwo, które powinno byś SUROWO karane.

    Pasjonatka 3 czerwca 2011 19:22
  • moze i nie rania specjalinie koni kupuja konie bez swiadomosci i za malo maja pojecia i nie sa przygotowani na to co moze sie stac zlego szkoda mówic

    tomek 7 lipca 2011 02:41
  • ok w porządku Jacek wyobraż sobie sibie na miejscu takiego konia jak byś się czuł przez ok. 3 czasem 4 dni be wody i jedzenia w takiej przyczepie ??? 9tak się zdarza!!).One zasługują na życia tak samo jak my a nie na taką mękę jaką przeżywają w tych transportach.

    kasia 25 października 2011 21:37
  • W życiu nie widziałam większego egoisty.
    do Jacka

    kasia 25 października 2011 21:39
  • ale te gospodarze to cioty i debile

    sylwek 21 listopada 2011 20:08