Masza pojechała do nowego domu adopcyjnego koło Jasła.

autor
  • 3 lata ago

Masza ma 10 lat i zna drogę do rzeźni. Kilka miesięcy temu niewiele brakowało, żeby tam trafiła. Kupił SONY DSCją handlarz. Wraz z innymi końmi miała jechać w ostatnią podróż. Ale niespodziewanie znalazł się na nią kupiec. Odkupił Maszę i tym samym uratował jej życie.

Radość nie trwała długo. Masza miała być koniem pod siodło. Szybko wyszło na jaw dlaczego trafiła do handlarza. Masza choruje na dychawicę świszczącą. To nie jest groźna choroba, ale w czasie jazdy koń bardzo się męczy, co osłabia jego serce. W wyniku tego, staje się bezużyteczny dla jeźdźca.

Niestety stan zdrowia konia decyduje o jego losie. I tak właśnie los Maszy znów jest przesądzony. Właściciele jej nie chcą. Nie potrzebują konia z problemami. I choć Masza zdążyła już poczuć się u nich jak w domu, zdążyła poznać każdy zakamarek i każde źdźbło trawy w okolicy, to teraz musi, po raz kolejny, wyruszyć w podróż. Nie wie, że ludzie, którym zaufała już zadecydowali o jej życiu lub śmierci. Chcą ją sprzedać i pozbyć się kłopotu. Z takim schorzeniem odkupi ją tylko handlarz – trudno bowiem znaleźć kupca na konia z problemami zdrowotnymi.

Dychawica to wada, którą można zoperować i koń całkowicie wraca do zdrowia. W naszym stadzie jest kilka koni po operacji dychawicy. Wszystkie czują się doskonale. Możemy ocalić również Maszę i podarować jej nie tylko życie, ale i gwarancję, że już nigdy nie wróci do handlarza. Właściciele Maszy chcą się jej pozbyć do 20 lutego tyle mamy czasu. Cena, której żądają to 2900 złotych. Prosimy, dołączcie się do naszej akcji!

Liczy się każda, nawet najmniejsza pomoc! Prosimy o wpłaty na konto :

73 2030 0045 1110 0000 0255 8330

Więcej informacji można znaleźć pod numerami telefonów:

biuro 22 349 97 74

Iwona 797 649 508

Iza 797 649 509